Phi, powiecie, wszędzie był. Nie, nie.
U nas był SPECJALNIE.
U nas był SPECJALNIE.
Na początek były harce z Śnieżyną i Reniferką Reni. Było
szybko, sprawnie i bardzo wesoło. Wszyscy lekko się zmęczyli, ale zaraz
uzupełniliśmy siły przy pomocy świątecznych ciasteczek, soczku i chipsów, które
nieustająco cieszą się powodzeniem. Eh… rodzice:)
Potem przygotowywaliśmy się do wizyty Świętego. Powstały
anioły w brokatach, renifery w szalikach i bałwanki w kapeluszach. Ubraliśmy
choinkę i fotel dla gościa…
W końcu przyszedł ON.
Oj, ciężki był wór prezentów i ciężkie były zadania, żeby je zdobyć. Ale się
udało!
Wszystkie dzieci odebrały upominki, a Mikołaj odleciał w sobie znanym kierunku.
Szkoda, że ten sympatyczny gość przychodzi do nas tylko raz w roku…
Z drugiej strony, jest na co czekać :).
Dzieciaki! Dzięki za cudną zabawę!
Wasze Śnieżyna i Reni.
Oj, ciężki był wór prezentów i ciężkie były zadania, żeby je zdobyć. Ale się
udało!Wszystkie dzieci odebrały upominki, a Mikołaj odleciał w sobie znanym kierunku.
Szkoda, że ten sympatyczny gość przychodzi do nas tylko raz w roku…
Z drugiej strony, jest na co czekać :).
Dzieciaki! Dzięki za cudną zabawę!
Wasze Śnieżyna i Reni.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz